OKF na Chrzanowskich Dniach Fantastyki

Nasz grupowy wypad na Chrzanowskie Dni Fantastyki stał się faktem dokonanym. Chyba nikt nie żałuje? No, powinni żałować jedynie Ci, którzy nie wybrali się z nami. My nie mamy wątpliwości, że było warto. Jedno jest pewne – jeden dzień to za mało, by zobaczyć wszystko. Ale przynajmniej zdążyliśmy zapoznać się z tymi punktami programu, które interesowały nas najbardziej. W wyprawie uczestniczyli: Krasnal, Lachu, Natan, Orlik i Pavel.

Dzień zaczął się oczywiście od wyprawy pociągiem. Rozkład jazdy PKP jest na tyle dogodny (dotyczy to też powrotów), że wróży częstsze kontakty na linii “Galatea” – OKF, czego życzylibyśmy sobie bardzo. Co poniektórzy wyciągnęli swoje karty do Magica już na dworcu PKP w Oświęcimiu, więc Dni Fantastyki rozpoczęły się dla nas wcześniej, niż przypuszczaliśmy. A jak historia jednej karty zamieniła się w epopeję kilkunastu boosterów, opowiedzieć może tylko Krasiu. Z pewnością historia ta przejdzie do klubowych legend.

Na miejsce trafiliśmy szybko i bezproblemowo, głównie dzięki Xilowi, który w ten dzień – mimo absorbujących go obowiązków – służył nam rzeczową informacją, za co jesteśmy mu wdzięczni. Podobnie jak wszystkim chłopakom z “Galatei”, którzy okazali się dla nas – i dla wszystkich – bardzo gościnni. Atmosfera panująca na Chrzanowskich Dniach Fantastyki była ogólnie budująca, co po raz kolejny udowadnia zasadę, że fantaści zawsze się ze sobą dogadają. Z bogatego programu dnia mogliśmy przypatrzeć się na hali sportowej turniejowi w “Magic: The Gathering” oraz rozgrywanym obok zmaganiom miłośników bitewnego “Warzona”. W budynku obok zasiedliśmy do wypożyczanych tam gier, w tle podziwialiśmy wystawę poświęconą czeskiemu komiksowi, a osoby o większość zdolnościach plastycznych niż my próbowały się nauczyć jak tworzyć świat obrazków i dymków. Tuż obok nas rozgrywał się także turniej w szlachecką grę karcianą “Veto”, co oczywiście rozbudziło zwłaszcza moją sarmacką miłość, ale mimo wahań, nie zakupiłem startera, choć z pewnością warto. Nie zabrakło w sobotę stoiska księgarskiego oraz kramu z różnymi produktami “Kuźni Gier”, na którym co poniektórzy – palcem wskazywać nie będziemy – zostawili resztki swej miesięcznej wypłaty. Ale czego nie robi się dla kompletu podręczników do “Wolsunga” z autografem autora, z którym zresztą można było zamienić słowo? Na szczęście starczyło nam na pierogi w pobliskim barze, więc nie było tak źle. I chociaż staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej, to przecież na wszystkie atrakcje nie starczyło czasu: dla miłośników kina urządzono w sobotę filmowe projekcje, chętni mogli uczestniczyć w warsztatach literackich z Jakubem Ćwiekiem, erpegowcy mieli swój wolsungowy LARP, odbyło się jeszcze kilka sesji RPG i nocny turniej “Magic: The Gathering”. Na koniec dnia zdążyliśmy zobaczyć pokaz nowego bitewniaka “Ogniem i mieczem”, na którego paru naszych Klubowiczów ostrzy sobie zęby i chyba słusznie, bo gra na pierwszy rzut wypada naprawdę świetnie.

Wracaliśmy zadowoleni, ubożsi o kilka złotych, za to bogatsi o nowe doświadczenia (Krasnal bogatszy także o kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset nowych kart do Magica), w nieco szerszym towarzystwie, bo w pociągu spotkaliśmy Sierotkę Marysią i Wazzkę.

Dziękujemy jeszcze raz Chrzanowskiemu Klubowi Fantastyki “Galatea” za świetną imprezę i miłe przyjęcie. Życzymy dalszych sukcesów. Na pewno dołożymy starań, by na kolejnych “Dniach Fantastyki” liczba naszych reprezentantów była liczniejsza. Zapraszamy też serdecznie do nas.

11 myśli w temacie “OKF na Chrzanowskich Dniach Fantastyki

  1. Orlik

    Czekam aż Krasiu opowie historię 15 boosterów za 6 zł i swojego nowego, zajebiaszczego planeswalkera 😀

  2. Pingback: Galatea » Archiwa bloga » Impreza zakończona

  3. Griss

    No, w grupie zawsze zabawniej i czas szybciej leci. Ja niestety byłem sam, a przyszło mi jechać na ChDF aż z Warszawy. Zależało mi tylko na warsztatach pisarskich. Panie “kierowniczki” w liczbie trzy sztuki, powiedziały mi, że warsztat i rozstrzygnięcie konkursu literackiego będzie o godzinie 17:00 (mimo sprzeczności z godziną z rozpiski, bo tam było 16-17). No i niestety o godzinie 17:00 sala była pusta. Ale… dobrze, że chociaż kumpla z Chrzanowa po 10 latach odwiedziłem: tośmy se popili 🙂

    PS. ChDF: dlaczego mieliście taką słabiutką reklamę? Gdzie plakaty? Gdzie ulotki? Gdzie te gobliny roznoszące zaproszenia? Gdzie upominki? Gdzie sklepik z pamiątkami “Chrzanowskimi”. Nie wiem, kto u Was zajmują się reklamą, ale musicie jak najszybciej poszukać kogoś z wyobraźnią. Nie docieracie do ludzi. Rozumiem, że to dopiero drugie takie dni, i jeszcze nabierzecie tempa.

  4. Aviko

    Moze warto by pomyśleć o podobnej imprezie w Oświęcimiu. Największym problemem byłyby oczywiście koszty. Ale że kampania wyborcza w toku, to może i znalazłby się kondydat co by Oświęcimskie Dni Fantastyki obiecał…..

  5. Orlik

    Obiecanki cacanki a głupiemu radość… Żeby spełnić obietnice wyborcze kandydat musiałby najpierw skończyć Hogward xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.